Moja mała pomocnica- Mrunia / My little helper- Mrunia

IMG_0400

 

Na zdjęciu przed Mrunią leży kłębek ręcznie przędzionej wełny Finnich / In front  of  Mrunia lies hand spinned  Finnish wool.

Przygotowanie krosien do pracy.

Do krosien dodałam półstopnie .

Stosując odpowiednie węzły …

powiązałam pedały, półstopnie i nicielnice zgodnie z wybranym wzorem .

Teraz czeka mnie osnuwanie.

Weviti .

Wielkie pucowanie dobiegło końca 🙂

Kosztowało mnie to wiele pracy, ale krosienka dostały drugie życie. Kupując używany sprzęt tkacki  lub stare ludowe krosna trzeba nastawić się na to , że ich remont i konserwacja pochłonie trochę naszego czasu. Warto też mieć wśród znajomych „złotą rączkę „, która to i owo dorobi.

Krosna nie są duże i raczej przeznaczone do amatorskiego zastosowania. Ich wielką zaletą jest to , że są składane i mieszczą się swobodnie w samochodowym bagażniku .

I  kilka detali :

Teraz czeka mnie jeszcze przeprowadzenie pewnej modyfikacji, ” olinowanie ”  i będę mogła przystąpić do osnuwania .

Nowe krosienka.

Kupiłam niedawno używane krosna firmy Weviti.

I spędzam każdą wolną chwilę na  czyszczeniu zardzewiałej płochy.

( najbardziej skuteczne okazało się takie narzędzie )

Czyszczeniu wszystkich części drewnianych, które mam zamiar zabezpieczyć olejem Skydd , dostępnym w Ikea.

Do czyszczenia używam cykliny, którą usuwam stary lakier ( na szczęście jakiś wodny ), oraz papierów ściernych różnej gradacji i waty metalowej , na koniec.

Czyszczenia z rdzy wymaga też każda nicielniczka. I tutaj nieoceniona jest metalowa wata.

Dzisiaj udam się na poszukiwania brakujących elementów – sprężyny, śrub i korbek .

Ciąg dalszy nastąpi 🙂

Biżuteryjny recykling.

Pamiętacie cieniutkie, srebrne bransoletki z delikatnymi, tłoczonymi wzorkami ? Były modnym prezentem w latach siedemdziesiątych i marzeniem każdej dziewczyny , noszącej bananówkę  😉 , było posiadanie ich w jak największej ilości. Bransoletki cichutko dzwoniły, przy każdym poruszeniu ręki 🙂

Mam w domu kilka takich srebrnych kółek. Szacunek dla ulubionego Warmetu- głównego wytwórcy bransoletek  , nie pozwalał mi na przetopienie ich w tyglu.

Kiedy zobaczyłam bransoletkę wykonaną przez Madelynn Cassin , zamarzyło mi się zrobienie podobnej. Pomysł jest genialny w swojej prostocie .

Zobaczcie moją wersję .


Ponieważ lubię miedź, dodałam zrobione z niej kółko.


A tak wygląda na ręce .



Oczywiście, nie jest na sprzedaż 🙂 Nie można sprzedawać wspomnień 🙂

Magda Jaworska .

Zawsze podobały mi się jej prace. Zerknijcie tutaj i tutaj.

Od razu polubiłam tego bąkojada.  Bardzo trudno zrobić mu zdjęcie, bo koraliki i cekiny grają ze światłem w chowanego.

Broszka wykonana jest bardzo starannie. Z tyłu wykończona jest czarnym filcem.

Podziwiam Magdę za jej wyobraźnię – wśród broszek jest nawet…  łoś 🙂

Srebrny zielnik. Jemioła.

Pod jemiołą , wiadomo, można się całować ….:)

Swoją zrobiłam z fragmentu srebrnej łyżeczki.

Znacie jakieś zwyczaje związane z jemiołą ?